Czyszczenie maszyn rolniczych: kombajny, silosy i hale hodowlane
Kombajn odstawiony po żniwach z brudem w środku to nie jest neutralna decyzja, tylko odroczony rachunek. Wilgotne plewy trzymają wodę przy blachach, gryzonie zakładają gniazda w resztkach ziarna, a smar wymieszany z kurzem zamienia się w pastę, która pracuje na przegubach jak papier ścierny. Wiosną wszystko to wraca, zwykle w najgorszym momencie. Dlatego rozmowę o czyszczeniu warto odbyć jesienią, a nie w kwietniu.
Co zostaje w maszynie po sezonie i dlaczego szkodzi
Po żniwach w kombajnie zostaje kilka rodzajów brudu naraz i każdy działa inaczej. Sieczka i plewy chłoną wilgoć z powietrza i trzymają ją przy powierzchni blachy, co przy nieogrzewanej wiacie oznacza korozję przez całą zimę. Pył zbożowy wciska się w każdą szczelinę, a wymieszany ze smarem tworzy twardą, ścierną pastę na łożyskach i przegubach.
Resztki ziarna to z kolei zaproszenie dla gryzoni, a te robią potem coś znacznie gorszego niż bałagan: przegryzają izolacje przewodów. Awaria elektryki w maszynie stojącej od pół roku bierze się zwykle właśnie stąd, a jej lokalizacja zajmuje więcej czasu niż sama naprawa.
Jest jeszcze wątek pożarowy, o którym mówi się głośno przy każdych żniwach. Nagromadzona sieczka na gorących elementach napędu i przy układzie wydechowym zapala się łatwiej, niż większość gospodarzy przypuszcza. Czysta maszyna zaczyna sezon bez tego ryzyka, a przy pracy w upale to argument sam w sobie.
Dlaczego myjka to zły pomysł na maszynę z elektroniką
Sprzęt rolniczy przez ostatnie dwie dekady zmienił się nie do poznania. W kombajnie i w nowoczesnym ciągniku siedzą sterowniki, czujniki, magistrale komunikacyjne i moduły nawigacyjne, których uszczelnienia nie były projektowane pod strumień z bliska. Woda wchodzi w złącza i zostaje tam na tygodnie, bo w profilu zamkniętym ramy nic nie paruje.
Drugi problem to sama woda w konstrukcji. Rama, kanały, przestrzenie pod osłonami i pod klepiskiem zbierają ją i oddają przez całą zimę. Zamiast pozbyć się wilgoci, dokłada się jej tam, gdzie i tak było jej za dużo, a wiosną znajduje się rdzę w miejscach, w których jesienią jej nie było.
Metoda sucha usuwa oba te wątki. Granulat odspaja sklejony kurz i sieczkę bez kropli wody, więc sterowniki, wiązki i łożyska pozostają suche. Czyszczenie maszyn rolniczych robimy zwykle na gospodarstwie, bo do transportu kombajnu do serwisu nikt nie ma ochoty ani powodu.
Kiedy czyścić, czyli kalendarz prac w gospodarstwie
Termin ma znaczenie większe, niż się wydaje. Maszyna czyszczona zaraz po sezonie oddaje brud znacznie łatwiej niż ta sama maszyna wiosną, gdy osad przeschnie i zwiąże się z powierzchnią. Do tego dochodzi kwestia dostępności terminów, bo wiosną wszyscy dzwonią w tym samym tygodniu.
Druga zaleta wczesnego terminu jest czysto praktyczna. Sprzęt wyczyszczony przed odstawieniem stoi przez zimę bez wilgotnych resztek przy blachach i bez pożywki dla gryzoni, więc wiosną wystarczy przegląd, a nie ratowanie tego, co przez pół roku pracowało przeciwko maszynie. Gospodarstwa, które wpisały to w rutynę jesienną, rzadziej mają w kwietniu niespodzianki z elektryką.
Poniżej rozpiska, którą podajemy przez telefon najczęściej. Nie jest to sztywny kalendarz, tylko punkt wyjścia do rozmowy, bo w każdym gospodarstwie prace układają się inaczej, a pogoda potrafi wszystko przestawić o trzy tygodnie.
- Kombajny, prasy i przyczepy zbierające: zaraz po żniwach, przed odstawieniem
- Ciągniki i ładowacze: późną jesienią albo w przerwie zimowej
- Siewniki, opryskiwacze i rozsiewacze: po zakończeniu prac, przed magazynowaniem
- Linie w skupach i suszarnie: między sezonami, gdy urządzenia stoją puste
- Hale hodowlane i wentylacja: w oknie między obsadami
- Sprzęt przed sprzedażą albo wyceną: kiedy tylko trzeba, efekt widać od razu
Obory, kurniki i hale hodowlane
W budynkach inwentarskich problem wygląda inaczej niż na maszynie. Na konstrukcjach, wentylatorach, kanałach i sufitach osadza się mieszanka pyłu, pierza, resztek paszy i wilgoci, która z czasem tworzy warstwę trudną do zmycia, a przy tym idealne podłoże dla pleśni. Mycie wodą pod ciśnieniem rozprowadza ją po całym pomieszczeniu i dokłada wilgoci.
Zabieg wykonujemy w oknie między obsadami, kiedy budynek stoi pusty. Zdejmujemy osad z konstrukcji nośnych, systemów paszowych, wentylatorów i kanałów, a powierzchnie zostają suche i gotowe do dezynfekcji przewidzianej przez program higieny. Usuwanie pleśni z sufitów i przegród robimy przy tej samej okazji, bo tam gromadzi się najczęściej.
Trzeba jednak powiedzieć rzecz zasadniczą. Zabieg jest mechaniczny, nie biobójczy: zdejmujemy grzybnię i osad, natomiast dezynfekcję wykonuje się po nas, według przyjętego w gospodarstwie programu. Jeżeli w budynku jest stałe źródło wilgoci, na przykład nieszczelny dach albo niewydolna wentylacja, pleśń wróci niezależnie od tego, jak dokładnie posprzątamy.
Jak umówić czyszczenie na gospodarstwie
Potrzebujemy niewiele: utwardzonego placu, na którym da się ustawić sprzęt i rozłożyć osłony, oraz dostępu do zasilania albo zgody na pracę z własnym agregatem. Reszta jest po naszej stronie. Przy maszynach czyszczonych w hali zwracamy uwagę na wentylację, bo dwutlenek węgla gromadzi się przy posadzce i w kanałach.
Zadzwoń pod 505 646 757, podaj rodzaj sprzętu, stopień zabrudzenia i przewidywany termin. Jeżeli w okolicy jest kilka gospodarstw zainteresowanych podobnym zabiegiem, dojazd rozkłada się na wszystkich i wychodzi korzystniej, więc zapytaj sąsiadów. Przy budynkach gospodarczych robimy przy okazji także czyszczenie elewacji, jeśli sprzęt i tak stoi na podwórzu.
Przy pierwszym zleceniu proponujemy zwykle zacząć od jednej maszyny albo od fragmentu budynku. Po takiej próbie widać, ile realnie schodzi w jednostce czasu i czy efekt odpowiada oczekiwaniom, a dopiero potem rozmawiamy o całym parku maszynowym. Ten sposób sprawdza się lepiej niż obietnice przez telefon, bo brud w każdym gospodarstwie wygląda trochę inaczej.
Masz taki przypadek u siebie? Opisz go przez telefon, a powiemy, co da się zrobić i ile to zajmie. Wycena jest bezpłatna.
Zadzwoń: 505 646 757Silosy, suszarnie i linie w skupach zboża
W skupach i magazynach zbożowych osad ma swój charakter: drobny pył zbożowy związany wilgocią i tłuszczem z ziarna, przywierający do przenośników, podnośników kubełkowych, sit i kanałów suszarni. Warstwa taka obniża wydajność urządzeń, a w suszarni dodatkowo pogarsza wymianę ciepła i podnosi zużycie paliwa.
Osobnym tematem jest pył palny, który w takich obiektach traktuje się poważnie i słusznie. Nagromadzona warstwa na konstrukcjach i w kanałach stanowi realne zagrożenie, dlatego regularne czyszczenie bywa tam nie tyle kwestią porządku, ile wymogiem bezpieczeństwa wynikającym z oceny ryzyka przeprowadzonej w zakładzie.
Metoda sucha ma tu dwie zalety. Nie wprowadza wilgoci do miejsc, w których miałaby ona kontakt z produktem, i nie wymaga odprowadzania ścieków z pyłem zbożowym, którego nie ma gdzie skierować. Prace planujemy między sezonami skupu, kiedy urządzenia stoją puste i można je bezpiecznie wyłączyć oraz zabezpieczyć.
Czego przy maszynach rolniczych nie zrobimy
Nie usuniemy rdzy, która przeszła przez blachę, i nie odbudujemy ubytków. Po czyszczeniu takie miejsca będą lepiej widoczne, bo przestaną być zamaskowane warstwą brudu, i to bywa dla właściciela nieprzyjemna niespodzianka. Uprzedzamy o tym przed rozpoczęciem, zwłaszcza przy sprzęcie starszym i trzymanym na zewnątrz.
Nie zdejmujemy też celowo lakieru i nie odnawiamy powłok. Fabryczne malowanie w dobrym stanie zostaje, natomiast stara farba, która trzyma się już tylko miejscami, zejdzie razem z brudem, i tego nie da się wybiórczo kontrolować. Przy maszynach przygotowywanych do sprzedaży mówimy o tym wprost, żeby efekt nie był rozczarowaniem.
Nie prowadzimy wreszcie napraw ani regulacji. Jeżeli pod osadem wyjdzie pęknięta rama, zużyty krążnik albo wyciek, sfotografujemy to i pokażemy właścicielowi, ale narzędzia zostawiamy mechanikowi. Wielu gospodarzy właśnie po to zamawia zabieg przed przeglądem: żeby serwis pracował na czystym sprzęcie i wiedział, czego szukać.
Warto też pamiętać, że po czyszczeniu odsłonięty metal bez powłoki potrzebuje ochrony, zwłaszcza w nieogrzewanej wiacie. Punkty smarne przesmarowuje się wtedy szybciej, bo wszystko widać, a elementy narażone na wilgoć sensownie jest przetrzeć preparatem konserwującym. Zajmuje to godzinę, a przesądza o tym, w jakim stanie maszyna doczeka wiosny.
Najczęstsze pytania
Czy lód nie uszkodzi elektroniki w ciągniku albo kombajnie?
Proces jest suchy, więc sterowniki i wiązki są przy nim znacznie bezpieczniejsze niż przy myjce ciśnieniowej. Pracujemy jednak ostrożnie: przy złączach i czujnikach obniżamy ciśnienie, prowadzimy dyszę pod kątem, a wloty powietrza zaślepiamy na czas pracy. Elementy wątpliwe osłaniamy przed rozpoczęciem zabiegu.
Czy przyjedziecie na wieś, poza większe miejscowości?
Tak, dojeżdżamy do gospodarstw w całym regionie i to spora część naszych zleceń sezonowych. Potrzebny jest utwardzony plac, na którym stanie sprzęt, oraz zasilanie albo zgoda na pracę z własnym agregatem. Koszt dojazdu podajemy przy wycenie, żeby nie było niespodzianek na fakturze.
Ile trwa wyczyszczenie kombajnu?
Zależy przede wszystkim od tego, jak długo maszyna nie była czyszczona i jak głęboko trzeba wejść w konstrukcję. Sprzęt po jednym sezonie to zupełnie inna robota niż taki po pięciu latach bez czyszczenia. Czas podajemy po obejrzeniu maszyny albo po zdjęciach z kilku stron, w tym z wnętrza.
Czy zabieg zastępuje dezynfekcję w budynku inwentarskim?
Nie zastępuje i nie deklarujemy działania biobójczego. Zdejmujemy osad, pył i grzybnię z powierzchni, dzięki czemu preparat dezynfekujący trafia potem na czyste i suche podłoże, zamiast zużywać się na rozpuszczanie brudu. Dezynfekcję wykonuje się po nas, według programu przyjętego w gospodarstwie.
Czy można czyścić maszynę zimą, w nieogrzewanej wiacie?
Można, bo metoda nie wprowadza wody, która mogłaby zamarznąć. Trzeba jedynie zadbać o przewietrzanie zamkniętego pomieszczenia, bo gaz gromadzi się przy posadzce. W praktyce najlepszy termin to jednak jesień, zaraz po sezonie, gdy osad jest świeży i schodzi szybciej niż po kilku miesiącach schnięcia.
Czy warto czyścić maszynę przed sprzedażą?
Zwykle tak, bo czysty sprzęt ogląda się zupełnie inaczej i kupujący widzi rzeczywisty stan konstrukcji zamiast warstwy błota. Trzeba jednak liczyć się z tym, że odsłonięte zostaną także miejsca z korozją i ślady napraw. Jeżeli maszyna ma poważne ubytki, czyszczenie ich nie ukryje, a wręcz przeciwnie.
Czyścicie opryskiwacze i zbiorniki po środkach ochrony roślin?
Zewnętrzne powierzchnie, ramy i osprzęt owszem. Wnętrza zbiorników i instalacji, w których były środki ochrony roślin, wymagają płukania zgodnie z zaleceniami producenta preparatu i tego nie zastąpi żadne czyszczenie mechaniczne. Zakres ustalamy przed przyjazdem, żeby nie było nieporozumień na miejscu.
Co z tego wynika
Sprzęt rolniczy przegrywa nie w polu, tylko w wiacie: przez wilgotne resztki trzymające wodę przy blachach, przez pastę ze smaru i pyłu na przegubach oraz przez gryzonie w niedoczyszczonych zakamarkach. Zabieg na sucho usuwa te przyczyny bez dokładania wilgoci, którą zostawia po sobie myjka, i pozwala mechanikowi zobaczyć rzeczywisty stan maszyny przed sezonem. Najlepszy termin to jesień, zaraz po pracach polowych, gdy osad jest jeszcze świeży, a kalendarz wolny.